Dzień pierwszy: szutry, widoki i naleśniki
Założenie było proste: naleśniki i widoki. Mimo to Paweł z towarzyszką zaczęli „z grubej rury". Z Jakuszyc pojechali na Wysoki Kamień, potem klasycznym izerskim szlakiem do dawnej kopalni kwarcu „Stanisław", dalej na Wysoką Kopę i Sine Skałki. Na każdym
punkcie robili krótki postój, bo jak mówi Paweł, "nie tylko kilometry są ważne, trzeba też być w tym miejscu".
Start z tej strony miał sens. Z Sinych Skałek prowadzą dwa długie zjazdy, a pierwszy z nich ma kilka małych dropów. Paweł zmienił bazową specyfikację swojego Ogre'a i wyposażył układ hamulcowy typu "frankenstein" czyli "Shigura": klamki Shimano z zaciskami Magura. Dopiero teraz, jak pisze, nie boi się prędkości, bo może zatrzymać „tego stalowego potwora" w miejscu.
Trasa dnia pierwszego to pętla z Jakuszyc, około 43 km i 800 m podjazdów, a najwyższy punkt leży na wysokości około 1120 m n.p.m.
Punkty obowiązkowe na tej trasie to Hala Izerska i naleśniki w Chatce Górzystów. Paweł zaznacza, że po dwóch wielkich naleśnikach nikt nie jedzie dalej od razu, więc był też czas na odpoczynek. Na koniec łatwy odcinek przez rezerwat torfowisk do stacji „Orle" i zjazd do parkingu w
Jakuszycach.
Dzień drugi: single tracki w Szklarskiej Porębie
Drugiego dnia przyszła próba sił na single trackach o średniej trudności w Szklarskiej Porębie. Paweł pisze, że Ogre z tylnym dropoutem ustawionym na maksymalnie krótki rozstaw jest bardzo zwrotny: mimo masy i braku zawieszenia dobrze
wkleja się w bandy zakrętów. Bridge Club Magdy też poradził sobie nieźle, choć na tej trasie, jak ocenia Paweł, duże znaczenie miał rozmiar kół: większe koła 29" w Ogre lepiej się toczą niż 27,5" w Bridge Club.

Zaliczyli trzy sekcje. Błoto zapewniła im narciarska trasa podjazdowa „Dzielne Klapki". Paweł dodaje, że dla rowerzystów dopisałby do nazwy „… i twarde cztery litery".
Wnioski z jazdy
- Stalowym rowerem bez zawieszenia da się szybko jeździć w terenie, jeśli ma dobre hamulce i dobrze dobraną geometrię pod kolarza. Ogre dobrze radzi sobie na zjazdach i na zakrętach.
- Rozmiar ma znaczenie! Kół oczywiście... 29" w Ogre lepiej się toczy, a 27,5" ale Bridge Club jest nieco bardziej zwrotny i też nieźle radzi sobie w terenie.
- Hamulce decydują o odwadze na zjazdach. Dobre hamulce zmieniły dla Pawła sposób jazdy na stalowym, ciężkim rowerze wyprawowym.
- Błoto i długi podjazd na narciarskiej trasie to dobry test cierpliwości. Rowery wróciły zabłocone, ale Paweł i tak planuje powrót w to samo miejsce.
- Plan wypraw najlepiej budować wokół miejsc, w których chcesz się zatrzymać, a nie wokół liczby kilometrów.
Paweł jak sam wspomina, pewnie tu wróci, a jego podsumowanie brzmi: „Surly na naleśniki!".
Rowery z tej wyprawy
Surly Ogre (koła 29") i Surly Bridge Club (koła 27,5") to stalowe rowery, które Paweł i Magda kupili w NewBikeDay.

Szukasz takiego roweru? Sprawdź naszą ofertę rowerów wyprawowych.
Opowiedz nam swoją historię
Masz własną wyprawę, którą chcesz opisać? Napisz do nas. Surly i inne rowery z naszej oferty obejrzysz w salonach w Poznaniu i w Łodzi.
NewBikeDay Poznań
ul. Kościelna 58, 60-539 Poznań
Tel. 61 845 51 50
NewBikeDay Łódź
al. Waltera-Janke 7, 94-102 Łódź
Tel. 882 035 042